13 stycznia, 2026

STRONA W PRZEBUDOWIE

Przepraszamy

Klątwa nad Radomiem? Pokazy lotnicze, które zamieniły się w koszmar

Radom. Miasto, które miało gościć największe święto lotnictwa w Polsce. Zamiast widowiska i podziwu – krew, ogień i śmierć na oczach tysięcy widzów. Seria katastrof sprawiła, że o Air Show mówi się już tylko w jednym kontekście: tragedii. Dziś, po katastrofie F-16 w 2025 roku, pytanie jest coraz bardziej dramatyczne – czy nad pokazami ciąży klątwa i czy ta tragedia nie okaże się gwoździem do trumny całego przedsięwzięcia?


2007 – Katastrofa zespołu „Żelazny”

Sierpień 2007 roku. Na lotnisku zgromadziły się tłumy. Dorośli, dzieci, całe rodziny przyszły oglądać akrobacje polskiego zespołu „Żelazny”.

Na niebie trzy maszyny Zlín 526 wykonują manewr przecięcia. Sekundy później widownia obserwuje tragedię – dwa samoloty zderzają się w powietrzu. Huk, fragmenty rozbitego kadłuba spadają na ziemię.

Piloci Piotr Banachowicz i Lech Marchelewski giną na miejscu.

To był pierwszy cios. Media zaczęły pisać o „czarnym dniu Radomia”.


2009 – Su-27 w ogniu

Dwa lata później, sierpień 2009. Na niebie pojawia się potężny białoruski Su-27. Kilka minut po starcie samolot traci wysokość. Publiczność patrzy z niedowierzaniem, gdy maszyna uderza w ziemię i eksploduje w kulę ognia. Dwóch pilotów ginie natychmiast.

Druga katastrofa w odstępie dwóch lat. Wtedy w mediach pojawia się określenie, które miało zostać na zawsze – „klątwa Air Show w Radomiu”.


2025 – katastrofa F-16, ostatni akt dramatu?

28 sierpnia 2025 roku. Trwają próby do kolejnej edycji pokazów. Miasto przygotowuje się na weekend, który miał przyciągnąć dziesiątki tysięcy widzów.

Polski F-16C Block 52+ z zespołu Tiger Demo Team wykonuje manewr looping. Maszyna nie odzyskuje wysokości, uderza w pas, eksploduje. Pilot, major Maciej „SLAB” Krakowian, ginie na miejscu.

To wydarzenie zmieniło wszystko. W Radomiu nie ma już mowy o święcie lotnictwa – jest tylko cisza, żałoba i pytanie o sens dalszej organizacji.

„To nie jest już impreza, to cmentarzysko. Ta katastrofa to może być gwoźdź do trumny Air Show” – mówi gorzko jeden z byłych pilotów wojskowych.


Atmosfera strachu i legenda

Trzy katastrofy. Sześciu zabitych pilotów. Tysiące świadków, którzy do dziś pamiętają płomienie, dym i huk eksplozji.

Od lat mówi się, że nad Air Show wisi fatum. Ale katastrofa F-16 sprawiła, że nawet najwięksi pasjonaci lotnictwa zaczęli pytać: czy to nie koniec?

Przed każdymi pokazami rodzą się pytania:

  • Kto rozbije się w tym roku ?
  • Czy pokazy obejdą się bez ofiar ?

W sieci zaroiło się od komentarzy:

  • „Radom to przeklęte lotnisko.”
  • „Gwoździem do trumny był F-16 – już nikt nie odważy się tam wrócić.”
  • „To nie są pokazy, to igranie ze śmiercią.”

Bilans tragedii

RokWypadekOfiary
2007Zderzenie samolotów Zlín (Żelazny)2 pilotów
2009Katastrofa Su-27 (Białoruś)2 pilotów
2025Katastrofa F-16 Tiger Demo Team1 pilot (major Maciej Krakowian)

Epilog – klątwa, która zabiła Air Show

Dla jednych to przypadek, dla innych – klątwa. Faktem pozostaje, że Radom zamiast być symbolem pasji do lotnictwa stał się miejscem, które większości Polaków kojarzy się z tragedią.

I choć nikt oficjalnie tego jeszcze nie ogłosił, wielu uważa, że katastrofa F-16 to definitywny koniec. Że to właśnie on był gwoździem do trumny imprezy, która trzy razy zamieniła się w koszmar.

Czy będzie nam jeszcze dane zobaczyć Air Show w Radomiu? Jeśli tak – w jakiej formie i kiedy?
Odpowiedź na te pytania przyniesie dopiero przyszłość.

Mimo tragedii, jaka wydarzyła się w tym roku, mamy nadzieję, że za dwa lata spotkamy się znów w Radomiu i pokazy odbędą się zgodnie z harmonogramem

Zespół Lotnicze.info